W fotografii ślubnej coraz częściej odchodzimy od sztywnych ram na rzecz autentyczności, a idea slow wedding idealnie wpisuje się w ten trend. To filozofia, w której najważniejszy jest spokój, bycie tu i teraz, celebracja uczuć bez pośpiechu i zbędnej presji. Ślub Karoliny i Piotra w Mięta Slow Wedding w Kobylcu był tego najpiękniejszym przykładem – dniem skąpanym w słońcu, otoczonym naturą i wypełnionym po brzegi swobodną i radosną atmosferą.
Ceremonia Karoliny i Piotra odbyła się w plenerze, w sercu tego pięknego krajobrazu. Zamiast ścian kościoła – szum drzew, zamiast organów – śpiew ptaków. To była jedna z tych chwil, które zapadają w pamięć na zawsze. Wzruszenie na twarzach gości, skupienie i ogromna miłość malująca się w oczach Pary Młodej, a wszystko to w niezwykle swobodnej, niemal rodzinnej atmosferze. To właśnie esencja ślubu w stylu slow – skupienie na tym, co najważniejsze.
Po pełnej emocji ceremonii, przyszedł czas na świętowanie, które było naturalną kontynuacją tego dnia – pełne luzu, śmiechu, tańców na trawie i rozmów do późnej nocy. To był dzień, który płynął własnym, spokojnym rytmem, dokładnie tak, jak wymarzyli to sobie Karolina i Piotr.
Miejsce: Mięta
Catering: Tasty
Sukienka: Lilu Rose
Garnitur: Miler
Makijaż: Sara Łukaszewska
Włosy: Olga Święcichowska
Bar: Barmaniac Events
Dj: Anna Panter
Konferansjer: Bartek Gada


















































































































